19. DRZEMKA
Tatabánya, Nagykáta, Hajdúsámson, Miszkolc, Segedyn, witajcieeeee!
Pod przykrywką mojego dnia odpoczynku blog najpierw rozrósł się do ogólnokrajowych rozmiarów, a następnego ranka LifeT!lt wypłynął już na międzynarodowe wody, bo dołączyły do nas Monachium i Londyn. Blog się rozwija, tak jak rozwija się każdy, kto w taki czy inny sposób zaczął realizować jakiś program treningowy albo dietę.
U mnie totalna zmiana stylu życia zaczęła się 9 stycznia i, jak pisałem, przyniesie mnóstwo pozytywnych skutków. W moim przypadku na co dzień jestem znacznie bardziej aktywny, a dzięki mojemu artykułowi o realiach na Bałkanach otworzyła się przede mną droga do kilku znanych i popularnych w całym kraju blogów publicystycznych. Trwają też rozmowy z Vital Tv w sprawie stworzenia i przygotowania filmu instruktażowego o treningu na siłowni. Gdy sprawa nabierze konkretnych kształtów, szczegółowo o tym opowiem. Na razie powiem tylko, że chcemy przygotować bardzo szczegółowy, profesjonalny materiał. Prawidłowe pod względem techniki treningowej omówienie każdej grupy mięśniowej i wyjaśnienie wszystkich związanych z tym procesów. Zaplecze merytoryczne zapewnią mój trener personalny Veres Tamás i jeszcze jeden trener. Osobny plan żywieniowy i treningowy dla kobiet. KURWA, ZIEMIA SIĘ TRZĘSIE!!! CO JEST??? Dzwoni do mnie mama, mówi, że jest trzęsienie ziemi i że teraz do mnie przyjedzie, bo jeśli mamy umrzeć, to bądźmy razem. Tak powiedziała przez telefon. Aż boję się pomyśleć, jak zareagowałaby w prawdziwej sytuacji zagrożenia.

Nadszedł pierwszy dzień trzeciego tygodnia, który wypadł w weekend. Dzień na siłowni: klatka i biceps. Planowałem dotrzeć na salę około 18, bo w ekipie zapanowała nowa moda: co weekend jeździmy na gokarty, a bardziej zakręcona część paczki zapowiedziała już nawet gokarty w czwartek. Tym razem G1 center, na poziomie parkingowym biurowca. Oczywiście wygrałem, ale nie o to chodzi. Chyba zatrułem się tlenkiem węgla, wentylacja była do dupy albo sam nie wiem, w każdym razie zrobiło mi się niedobrze i lekko mnie zemdliło. Mógłbym zwalić na to, że nie poszedłem tego dnia na siłownię, ale nie. Skończyliśmy koło czwartej, a Ákos właśnie remontuje mieszkanie, z pięcioletnim opóźnieniem, więc IKEA. Laci też jedzie, kupić dziewczynie orchideę. W IKEA, rozumiecie, padam ze śmiechu z tego gościa. Całą bandę ogarnia ochota, żeby spędzić razem cały dzień, więc od razu ustalamy plan: po IKEA wieczorem planszówka i impreza. No kurwa, dopiero wtedy dotarło do mnie, że z dzisiejszego treningu nici. Nie poszedłem, nie ma co tego upiększać. Tak samo zaczynałem zeszły tydzień i ten obecny, no trudno. Od czasu do czasu człowiek musi się otrząsnąć, żeby oprzytomnieć, i u mnie ten dzień właśnie nadszedł. Koniec z obijaniem się, nic nie może mi stanąć na drodze, bo tak być nie może. Cały plan się posypie, bo jeśli tak dalej pójdzie, złapię się na tym, że jem to samo co kobiety w porze lunchu: máglyarakás, frytki i schabowy.
„Ale dziś już więcej nie jem, bo wieczorem idziemy z partnerem na kolację”
Nie żartuję, słyszałem to na własne uszy. Kretyn, myślałem, że zaraz tam padnę między tackami.
A co do gokartów, jeszcze jedno: wjechałem Laciowi z boku z niesamowitą siłą, tak że pas wbił mu się w żebra i zrobiła się ogromna rana. Myślę, że wtedy puściły mu nerwy, bo potem rzucał się na wszystkich. Jedną z jego ofiar było dziecko w wieku około 14 lat. Przerywają wyścig, Laci jest tuż za mną, wysiadam, a tu widzę, jak ojciec dziecka uderza go butelką Nestea w kask i zaprasza go przed lokal na nożowniczą rozprawę. :))))))))) Śmieję się tylko dlatego, że ten gość miał może 170 centymetrów, a nas od początku było czterech. Laci ma skłonność do odpałów, więc uznałem, że lepiej będzie stanąć między nimi. To był ojciec, który bronił swojego dziecka, całkiem normalna sprawa, ale kurwa, przecież takie zderzenia się zdarzają, nie rozumiem, po co od razu robić kombo. Jesteśmy całkiem normalną paczką, ale gdyby ten gość trafił na cztery bestie i zrobił to samo, wsadziliby go do baku, to pewne.
Ponieważ wpis o dzisiejszym treningu mi wypadł, napiszę post pod tytułem „Świadome odżywianie”. Będzie dość krwawy, biorąc pod uwagę, że miał to być obszerniejszy, bardziej szczegółowy tekst.
