Cienie CrossFitu

Crossfit-árnyak

Trudno jest zwrócić ludziom uwagę na słabości religii czy jej niedostatki, bo trzeba się wtedy liczyć z obezwładniającą falą nienawiści ze strony fanatycznych wyznawców, niezależnie od tego, jak dobrze uzasadnione są te twierdzenia.

Właśnie o to chodzi w CrossFicie. Sam CrossFit jest religią, a nawet czymś więcej. Społeczność osób uprawiających CrossFit, jak przystało na żarliwą sektę, nie chce dostrzegać wad, bezgranicznie wierzy we własną rację, potępia wszystkie inne formy aktywności i głośno głosi, że CrossFit jest Bogiem, nie ma nic lepszego, a wszystko inne to dziecinna zabawa i pedałowanie.

Mimo to chciałbym teraz zwrócić uwagę na te słabości, bo popularność CrossFitu szybko rośnie. Wkrótce ta forma aktywności dotrze do szerokich mas, a dzień, w którym wszyscy będą wiedzieć, co tak naprawdę oznacza funkcjonalny trening, jest już blisko.

W tym momencie spoczywa na nas odpowiedzialność. Musimy informować, że CrossFit, choćby nie wiadomo jak skuteczną i alternatywną formą treningu się wydawał, ma też swoje ciemne strony, zagrożenia i negatywny wpływ na organizm wynikający z ekstremalnego obciążenia.

Jak każda społeczność, również środowisko CrossFitu ma swoje słabe strony. Wszyscy wśród osób uprawiających CrossFit są ich świadomi, ale emocjonalne przywiązanie do tej dyscypliny i przekonanie, że to najlepsza możliwa forma treningu, są silniejsze niż gotowość, by przyjąć to do wiadomości czy choćby o tym porozmawiać.

Aby zrozumieć ten proces psychologiczny, musimy poznać samą społeczność i ten rodzaj więzi, który jednoczy osoby uprawiające CrossFit. CrossFit to sposób na życie, który zaspokaja nasze nieugaszone pragnienie pokonywania samych siebie i własnego ciała. Liczy się tu czysta siła, a granice naszych możliwości fizycznych przekraczamy bez jakiejkolwiek pomocy, polegając wyłącznie na ciele i sile psychicznej. Nie zaprzeczam, że to odurzające uczucie i że te treningi mają swój szczególny klimat, ale kto nigdy w takim treningu nie uczestniczył, i tak tego nie zrozumie.

Przemianę się czuje, a do tego dochodzi odpowiednia scenografia, bo tej zdecydowanie nie brakuje. Ten klasyczny garażowy klimat do dziś panuje w każdej sali, nawet jeśli od początków wiele się zmieniło i niektóre boxy CrossFitowe przypominają już luksusowe obiekty. Mimo to dążenie do prostoty, spartańskie warunki i ten szczególny duch CrossFitu, który stanowi istotę całej dyscypliny, są obecne do dziś nawet w najbardziej skomercjalizowanych salach.

Кроссфитеры - избранное, посвящённое сообщество, где и тебе нужно доказать, что ты не слабак. Именно эти идеи изложены на первых страницах кроссфит-библии, и в том же духе проходят тренировки. Кроссфит - начало и конец, другого пути нет, никакой альтернативы, а тебе постоянно промывают мозги, твердя, что все остальные методы тренировок устарели и вышли из моды. Хотя, будем честны: открой спортивный учебник из Советского Союза, написанный в 70-х годах, и в главах, посвящённых базовой подготовке легкоатлетов, ты почти слово в слово найдёшь те самые техники, которые сейчас выдают за совершенно новые. Только там речь действительно идёт о продуманном подходе и оптимальной тренировочной нагрузке, а в случае с кроссфитом об этом можно забыть, ведь в кроссфите всегда стремятся к максимальной интенсивности.

Конечно, этим можно увлечься, как и любым другим видом спорта, но кроссфитеры другие. Они убеждены, что стоят выше всех остальных, что они особенные и ни один другой вид спорта даже близко не сравнится с нагрузкой и результатами, которых достигают они. Для них пробежать полумарафон или проплыть 10 км - не достижение. Какой бы вид спорта мы ни упомянули, они лишь отмахнутся и рассмеются, а затем тут же начнут заниматься самолюбованием, повторяя такие термины, как deadlift, burpee или squat clean.

Венгерам, занимающимся кроссфитом, вообще свойственно жить в очень закрытом мире. Ещё хуже то, что они бездумно перенимают всё, что видят под американским флагом или просто написанным по-английски. Возможно, поэтому вместе с распространением кроссфита в нашей стране начало набирать обороты явление, прежде здесь неизвестное. До середины 2000-х вражда между разными видами спорта была понятием неведомым. Завсегдатаи тренажёрных залов не обращали внимания на то, кто чем занимается, между представителями силовых видов спорта не было никакого противостояния, но теперь от этого спокойствия не осталось и следа. С распространением кроссфита и разных разновидностей функциональных тренировок - таких как гири, калистеника или стрит-воркаут - началось своего рода противостояние, которое продолжается по сей день и, похоже, только обостряется. Одно дело, что кроссфитеры свысока смотрят на все виды спорта, но тех, кто занимается силовыми тренировками в тренажёрном зале, они почему-то особенно яростно поносят на все лады. Этого я, скажем, не очень понимаю. Хотя бы потому, что для правильного выполнения функциональных упражнений нужна база, которую невозможно получить, не освоив в совершенстве силовые тренировки.

I w tym miejscu dochodzimy do omówienia największych wad crossfitu. Crossfit to złożona, niezwykle różnorodna i urozmaicona forma treningu, i właśnie tu zaczynają się problemy. Bo jeśli coś jest bardzo złożone i wymaga wielu różnych kombinacji ruchów, to rodzi problemy, i to niemałe. Od lat podkreślam, że jeśli wykonujecie trening siłowy na siłowni, róbcie go technicznie poprawnie i koncentrujcie się na danej partii ciała, bo w przeciwnym razie nie warto zaczynać — skończy się kontuzją. To po prostu anatomia. Ćwiczenia należy wykonywać w ściśle określonym zakresie ruchu, zwracając uwagę na oddech i odpowiednie ułożenie dłoni, starannie kontrolując całe ciało i zachowując koncentrację, tak aby ciężar ani na chwilę nie wprawił go w niewłaściwy ruch.

Większość urazów zdarza się, gdy wykonujemy dany ruch z niewłaściwą postawą i techniką, pod obciążeniem. Już samo to ćwiczenie sprawiłoby trudność 90% osób, a mówimy tu tylko o jednym ćwiczeniu. Crossfit obejmuje jednak całą serię ćwiczeń, które na dodatek wykonuje się w grupie. W rezultacie kontrola nad prawidłowym wykonaniem ćwiczeń całkowicie zanika, prawidłowa postawa z pewnością nie zostaje zachowana, a stale wysokie tętno jeszcze bardziej osłabia koncentrację. Nie wspominając już o tym, że większość osób nie ma pojęcia, jak w ogóle prawidłowo wykonać dane ćwiczenie.

Martwy ciąg, podciąganie, przysiady, rwanie, podrzut, pompki na poręczach, wykroki, żeby wymienić tylko kilka podstawowych ćwiczeń, a przecież nie wspomniałem jeszcze o ich różnych wariantach. To ćwiczenia, których opanowanie i prawidłowe wykonywanie zajmuje innym lata praktyki, a crossfiterzy po prostu biorą je i zaczynają robić jako jedno z pięciu ćwiczeń w treningu obwodowym, i to w grupie.

Weźmy na przykład martwy ciąg albo dowolną formę podnoszenia ciężarów, które, nawiasem mówiąc, jest osobną dyscypliną olimpijską. Tę jedną kombinację ruchów ciężarowcy ćwiczą przez lata, od dzieciństwa, najpierw dokładnie ucząc się prawidłowej postawy, a dopiero potem zwiększając ciężar, bo trenerzy specjalizujący się w tej dyscyplinie doskonale wiedzą, jak niebezpieczne i złożone jest to zadanie. Crossfiterzy jednak z takim upodobaniem stosują te ćwiczenia podczas treningów.

Gilbert Jakub Tibor: „Być może najniebezpieczniejszym aspektem CF są ćwiczenia podnoszenia ciężarów wykonywane w dużej liczbie powtórzeń. Kiedy byłem w Holandii, rozmawiałem z facetem, który w tamtym czasie był trenerem tamtejszej juniorskiej kadry w podnoszeniu ciężarów, i zapytałem go, co sądzi o ćwiczeniach podnoszenia ciężarów w crossficie wykonywanych w dużej liczbie powtórzeń. Odpowiedział, że z wyraźną niechęcią patrzy na to, jak zupełni początkujący wykonują tak złożone, wymagające koordynacji ćwiczenia w dużej liczbie powtórzeń. I jeszcze raz chciałbym zwrócić uwagę, że to tylko jedno z wielu ćwiczeń, które na co dzień są częścią treningów crossfitowych.”

O tych głosach oczywiście wiedzą też środowiska crossfitowe i od czasu do czasu stykają się z taką krytyką, ale większość po prostu nie chce jej zauważać. Jeśli jednak ktoś mimo wszystko zada im pytanie: „jeśli czyjś układ mięśniowo-szkieletowy nie jest jeszcze gotowy na takie obciążenie albo ktoś nie potrafi poprawnie wykonać nawet jednego przysiadu, to na jakiej podstawie każecie mu robić trening obwodowy?”, wtedy wybucha wielkie oburzenie, a zamiast argumentów pojawia się as w rękawie, który najczęściej brzmi: „to wracaj na siłownię, do tych napakowanych pedałów po koksie”.

Forma treningu crossfit jest ostro krytykowana także za oceanem, i to przez nie byle kogo. Takie organizacje prowadzące szeroko zakrojone badania naukowe nad sportem jak NSCA czy ACSM krytykują crossfit w wielu artykułach opublikowanych w czasopismach o wysokim współczynniku wpływu i zwracają uwagę na niezwykle wysokie ryzyko kontuzji. Ale oczywiście nic z tego nie ma znaczenia, bo te artykuły piszą przeważnie lekarze sportowi i trenerzy mistrzowscy ze stopniami naukowymi, którzy trenują olimpijczyków. A skoro już mowa o stopniach naukowych i kwalifikacjach zawodowych…

Aby uzyskać oficjalne kwalifikacje trenera crossfitu, trzeba zrobić dwie rzeczy. Wpłacić 1100 dolarów i ukończyć dwudniowy kurs. Tak, dobrze przeczytaliście: dwudniowy kurs, trwający dwa!!! dni. Po dwudniowym, cholernym kursie każdy może zostać trenerem dyscypliny, której ruchy są tak złożone i skomplikowane, że opanowanie i przeanalizowanie niektórych ćwiczeń wymagałoby osobno miesięcy praktyki i nauki (patrz: podnoszenie ciężarów). Te ćwiczenia są skrajnie niebezpieczne pod względem ryzyka kontuzji nawet po solidnym przygotowaniu, bo mięśnie i ścięgna poddawane są ekstremalnym obciążeniom, które są nie tylko niewskazane dla kompletnego amatora, który właśnie wtoczył się z ulicy, ale wręcz niebezpieczne i zakazane. Już samo to byłoby wystarczającym argumentem przeciwko crossfitowi, ale jest jeszcze coś.

Jak wspomniałem już w pierwszej części wpisu, crossfit to styl życia, który ma swoją aurę i wyjątkową atmosferę, tak jak każda inna dyscyplina sportu. Crossfiterzy, jak już też wspomniałem, uważają się za wojowników, którzy do każdego treningu podchodzą tak, jakby szli na wojnę, dostosowują do tego obciążenia i oczekują tego samego od każdego członka społeczności. Swoje kontuzje traktują jak jakieś rany wojenne i naprawdę tak je przeżywają.

To jednak rodzi bardzo poważne problemy, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jakim obciążeniom poddają swoje ciała podczas treningu, dodatkowo utrudniając sobie zadanie ciężarami. Jeszcze większym problemem jest jednak to, że crossfiterzy zawsze trenują więcej i dłużej, kierując się zasadą „po śmierci jeszcze jedna seria”, i właśnie ta mieszanka sprawia, że crossfit jest tak szalenie niebezpieczny.

A skoro zeszło na temat kontuzji, porozmawiajmy o nich trochę, bo wśród crossfiterów kontuzje są częstym gościem, co oczywiście, w świetle tego, co opisano wyżej, wcale nie dziwi.

Każdy, kto choć raz odwiedził pracowity lud Sparty w jednym z obozów szkoleniowych, które nazwijmy teraz po prostu moją salą CrossFitu, słowem, każdy, kto był już na treningu CrossFitu, mógł zwrócić uwagę na cudowną taśmę zwaną taśmą kinezjologiczną. W środowisku CrossFitu jest ona oczywistym znakiem, że dana osoba uchodzi już za poważnego crossfitera.

Ale czym właściwie jest taśma kinezjologiczna? Aby odpowiedzieć na to pytanie, pozwolę sobie zacytować słowa fizjoterapeutki dr Ildikó Ács.

„Taśma kinezjologiczna to forma stabilizacji wykorzystująca specjalną technikę aplikacji, która łagodzi ból poprzez utrzymanie i poprawę funkcji stawów oraz mięśni, wspomaga i przyspiesza procesy gojenia organizmu, a także stabilizuje i koryguje.

Taśmy kinezjologiczne stosuje się zazwyczaj przy przeciążeniach, skręceniach, zwichnięciach, naderwaniu włókien mięśniowych, nadmiernym obciążeniu, leczeniu różnych schorzeń kręgosłupa, takich jak przemieszczenia kręgów lędźwiowych i szyjnych, korekcji postawy, łagodzeniu bólu, korekcji struktur anatomicznych i leczeniu innych urazów.”

W tym miejscu muszę zadać pytanie. Jeśli CrossFit jest tak cholernie dobrą formą aktywności, to dlaczego taśmy kinezjologiczne widać niemal u co trzeciego crossfitera? Odpowiedź jest oczywiście banalnie prosta. CrossFit zasadniczo rozkłada ludzkie ciało, bo ta forma treningu nie ma uzasadnienia ani anatomicznego, ani fizycznego, ani pod żadnym innym względem. Mięśnie, ścięgna i więzadła po prostu nie znoszą i nie wytrzymują na dłuższą metę obciążeń stosowanych w CrossFicie, a tym bardziej, jeśli ćwiczenia są wykonywane nieprawidłowo.

To nie kwestia wiary, to fakty. Samo istnienie taśm kinezjologicznych i ich powszechne stosowanie wśród crossfitterów jest dowodem, a jeśli ktoś woli, urzeczywistnieniem skutków. Oczywiście powiedzą, że to profilaktyka, żeby mięsień się nie zerwał, więzadła się nie rozluźniły i nie doszło do skręceń. Brzmi to wszystko cholernie pięknie, ale jeśli CrossFit jest tak doskonałą formą aktywności, jak twierdzą, to nie powinno być się czego obawiać.

CrossFit zyskuje na popularności i dociera do coraz większych rzesz ludzi, a wraz z tą popularnością przyciąga też przeciętne osoby, które nigdy nie zajrzą za kulisy CrossFitu ani nie dostrzegą zależności, które próbowałem zarysować w tym artykule. Dla przeciętnego człowieka CrossFit nie różni się niczym od spinningu czy jakichkolwiek zajęć aerobiku. Widzi tylko nową formę aktywności fizycznej i myśli: „Spróbuję, tyle już o tym słyszałem”. CrossFit nie jest wskazany nawet dla osób z dużym doświadczeniem treningowym i wiedzą fachową, a co dopiero dla przeciętnego człowieka z ulicy, który podczas zwykłego ćwiczenia z hantlem nie potrafi nawet prawidłowo ułożyć nadgarstka. A ci ludzie już w niedalekiej przyszłości będą trenować CrossFit.

To wszystko, co chciałem powiedzieć. Niech każdy sam wyciągnie wnioski.

benedekbence, Jakub Gilbert Tibor

Wstecz: Blog