Cudowne odchudzanie cudowną metodą

Ten wpis znalazłam na Tumblrze. http://writersblock-again.tumblr.com/
Jednym z powodów, dla których piszę ten post, jest rosnąca popularność bloga Lifetilt . Drugi wiąże się ze Schoberem Norbim, ale o tym później. Najpierw zajmijmy się tym blogiem, który – choć z wyglądu jest absolutnie paskudny i nieprzejrzysty – zdaje się przejmować kontrolę nad rodzimą platformą „Schudnij i działaj”. Jej właściciel to straszny cham, obraża kobiety, jak mu się podoba – a nam, jak się zdaje, właśnie tego trzeba. Uważam, że największy wpływ na nas, kobiety, mają tacy – wybaczcie – dupki, którzy wysoko stawiają poprzeczkę, a my chcemy im dorównać, większość z nas nieświadomie, ale jakoś jednak. Nie lubię prostaków, ale on mimo wszystko motywuje także mnie, próbuje pomagać, a jego metoda działa – ale na czym właściwie polega ta metoda?
Nie ma w tym nic nowego i on sam to przyznaje: nie wymyślił żadnego nowego cudownego środka na odchudzanie, po prostu wbija człowiekowi do głowy, żeby nie jadł głupot i ruszał się tyle, ile może. To nie fizyka jądrowa, każdy rozsądny człowiek potrafi odróżnić smażony boczek od pomidora i zdecydować, co akurat bardziej mu służy. Oczywiście moim zdaniem zalecenia LifeTilt to już przesada, na przykład osoby o niektórych typach sylwetki nie mogą jeść ani arbuza, ani banana – ale jedno jest pewne: jeśli mówią ci, że schudniesz w trzy miesiące, to już po zaledwie 12 tygodniach będziesz wyglądać tak, że mogliby cię od razu umieścić na okładce Women’s Health.
_1.jpg)
No i jest jeszcze nasz drogi Schobert Norbi. Z moją najlepszą przyjaciółką Esszel sporo ćwiczyłyśmy przy DVD jego drogiej żoneczki, Rubint Réki, a potem dziwiłyśmy się, dlaczego nie chudniemy. Stałam akurat na gali Viva Comet i czekałam na whisky z colą, kiedy zobaczyłam tę złotą parę wychodzącą z KFC z rękami pełnymi jedzenia. Potem usiedli i jednocześnie pochłonęli smażonego kurczaka, frytki i muffiny (no dobra, co do muffina nie mam pewności). Było około dziesiątej wieczorem. Nieświadoma, pulchna gospodyni domowa podnosi pupę do ćwiczeń Rékuci i czeka na efekty – nie ma pojęcia, że ta dwójka wcale nie zawdzięcza muskulatury cudownemu programowi Update.
Mogłabym wymienić o wiele, wiele więcej takich blogów i metod – na przykład tutaj, na Tumblrze, mnóstwo osób prowadzi blogi o zdrowym stylu życia, a moim ulubionym jest strona Taralynn Mcnitt, undressedskeleton.tumblr.com. To, czego dokonała ta dziewczyna, jest naprawdę inspirujące. W gruncie rzeczy to nic skomplikowanego: nie jedz tuczących potraw, nie objadaj się wieczorem i ruszaj się tyle, ile możesz i na ile pozwala ci czas. Rano, wieczorem, w przerwie na lunch – zupełnie bez znaczenia. Rób cardio, biegaj, jeździj na rowerze (chociaż ja nigdy nie umiałam się na nim spocić, pewnie coś robię nie tak), pływaj, a potem zrób kilka serii ćwiczeń siłowych, których pełno jest teraz w internecie.

Gorąco polecam stronę SparksPeople. Możesz tam na bieżąco śledzić swoją dietę i aktywność fizyczną, sprawdzać rozkład kalorii oraz to, ile danego dnia spaliłaś. Łatwo możesz się kontrolować i zobaczyć, gdzie tkwią największe problemy.
Chodzi tu raczej nie o odchudzanie, lecz o zmianę stylu życia. Jeśli to zrozumiesz, moim zdaniem bez problemu przejdziesz obok McDonald’sa, nie wchodząc do środka na Big Maca.
