Slim3 2 dni do 0. dnia

Slim3 2 Ádi 0.nap

Ádi dzień 0.png


Nagranie całego ekranu 2012.04.01. 124414.jpgDokładnie rok temu na Tilcie po raz ostatni udokumentowaliśmy męską przemianę. Wtedy Dani reprezentował na blogu płeć zdolną do racjonalnego i logicznego myślenia. Po tym, jak schudł 20 kilogramów w 3 miesiące, zeszłego lata, po 7 latach, poślubił swoją narzeczoną, a teraz planują wspólne dziecko. Od czasu Daniego na blogu nie pojawił się więc żaden mężczyzna i nie chciałem na siłę poruszać tego tematu, ale musiałem dojść do wniosku, że Tilt czyta o wiele, wiele więcej kobiet, niż mógłbym zbyć milczeniem. „Mężczyźni z ID1” to trzecia najpopularniejsza kategoria, z 117 zgłoszeniami. Wtedy stało się dla mnie jasne coś, co i tak już wiedziałem: podczas gdy kobiety mają ogromne problemy z odchudzaniem, u facetów brak wiedzy potrzebnej do zwiększenia masy mięśniowej powoduje potwornie zaburzony obraz własnego ciała i niską samoocenę. Zgłosiło się mnóstwo szczupłych facetów, którzy chcieli nabrać mięśni w 90-100 dni, ale właśnie w tym tkwi największy problem: zbudowanie mięśni dobrej jakości i odpowiedniej masy wymaga co najmniej półtora roku świadomego trybu życia, stosowania odpowiednich metod treningowych na kolejnych etapach, zmieniania ich co 3-4 miesiące, stopniowego zwiększania intensywności i skupienia na poszczególnych grupach mięśni. Można robić pokazy odchudzania w 70 czy 90 dni, ale zbudowanie w tak krótkim czasie widocznej masy mięśniowej bez dopingu jest wykluczone i niemożliwe.

Przedstawię, jak przebiegały pierwsze kroki tego procesu, i zaczniemy od podstaw, bo choć ciało Ádiego nie przypomina obecnie góry gówna, to spokojnie możemy się zgodzić, że jest w nie najlepszym stanie. Przez najbliższe 70 dni plan treningowy Ádiego będzie obejmował 4 treningi siłowe i 2 treningi cardio interwałowego tygodniowo, a do tego będzie stosował dietę redukcyjną. Kurwa, naprawdę mam nadzieję, że Ádi zakończy te 70 dni z co najmniej takim samym sukcesem jak kobiety, które przeszły przemianę na Tilcie już nie raz, bo strasznie głupio by wyszło, gdybym opierdalał kobiety za brak wytrwałości i silnej woli, a potem na blogu pojawiłby się jakiś facet, który w przeciwieństwie do pozostałych kobiet nie dałby rady i zawalił swój program. W każdym razie zrobię wszystko, żeby do tego nie dopuścić…

A tak w ogóle, dziś odkryłem, skąd wiadomo, że twoja dziewczyna jest atrakcyjna. Stąd, że oglądając jej zdjęcia na Facebooku, nie masz ochoty przelecieć jej koleżanek… Dziękuję za uwagę. 

                                                                       Ádi

Cześć!

Na początek się przedstawię. Mam na imię Ádám i mam 21 lat. Ogólnie lubię wszystkie sporty, ale z takich czy innych powodów (najczęściej są to wymówki) nie uprawiam właściwie żadnego. Zresztą nie zawsze tak było. Przez 6 lat grałem w koszykówkę, ale z przyczyn ode mnie niezależnych przestałem, więc zostałem bez regularnej aktywności fizycznej. A, nie! Niedługo po zakończeniu treningów kupiłem jeszcze karnet do jednej z lokalnych siłowni. Przez cały miesiąc udało mi się dotrzeć tam trzy razy... Na pewno nie nazwałbym tego intensywną kulturystyką.

Potem pomyślałem, że nic mi nie zaszkodzi, więc jadłem, piłem i miałem gdzieś ruch, co przyniosło efekty. Po kilku latach doszło do tego, że bez koszulki widział mnie co najwyżej lekarz. Był taki pięcioletni okres, kiedy w ogóle nie chodziłem na plażę, żeby uniknąć rozbierania się przy innych. Tak bardzo to we mnie siedziało, że nigdy (naprawdę nigdy) nie byłem bez koszulki przy mamie, najlepszych przyjaciołach, a nawet obecnej dziewczynie. Ślady po opaleniźnie murarza (brązowa skóra do końca rękawka koszulki, a dalej śnieżnobiała) były więc u mnie każdego lata dobrze znanym gościem. Okropny wygląd był tylko jednym ze skutków tych wieloletnich zaniedbań.

Kolejną miłą niespodzianką było ciągłe uczucie zmęczenia i przygnębienia. Praktycznie wszystko mnie męczyło. Jeśli musiałem wejść po schodach choćby na dwa piętra, dyszałem jak parowóz i wlokłem się, podpierając się poręczy. Podczas szkolnych meczów piłki nożnej po dwóch długich sprintach przechodziłem raczej na grę pozycyjną, czyli stałem i czekałem, aż pozostali coś zdziałają. Mógłbym jeszcze wymieniać negatywne skutki tego, jak sam siebie niszczyłem, ale chyba każdy potrafi sobie to wyobrazić. Najważniejsze, że podjąłem decyzję. Tak dalej być nie może! Chcę chodzić na plażę, a podczas meczów nie być tym gościem, który robi za słup oświetleniowy. Mówiąc prościej, chcę dobrze czuć się we własnej skórze. O tym będzie te 70 dni. No i może do końca lata moje ramię będzie miało jednakowy kolor nad i pod łokciem. :D 

Zrzut całego ekranu 2012.04.01. 130858.jpg

Zrzut całego ekranu 2012.04.01. 130951.jpg

Wstecz: Blog