Slim3 Adrienn 15 dni później...

Slim3 Adrienn 15 nappal később...

 

0.nap

15.nap

28 października Adrienn przebiegła 1200 metrów podczas testu sprawności fizycznej, na koniec którego padły słowa: „Dalej nie dam rady”. Po 23 dniach Adri przebiegła ze mną 7,25 km, a po drodze weszłyśmy na Zamek w Budzie i w połowie dystansu zrobiłyśmy jeszcze trening na schodach. Kiedyś, gdy Adrienn trenowała samodzielnie albo robiła coś bardzo podobnego, biegała po 2-2,5 kilometra, co było zarazem najdłuższym dystansem, jaki kiedykolwiek pokonała Adri. Żeby ktoś w krótkim czasie zrobił takie postępy, potrzebna jest tylko jedna rzecz: nastawienie psychiczne, które ma fundamentalny wpływ na wszystko. To pomaga pokonać kryzysy, a taki dodatkowy zastrzyk siły psychicznej nie pozwala się poddać, niezależnie od tego, co postanowisz zrobić w życiu, bo pomoże ci również osiągnąć twoje cele. To właśnie obecność tego psychicznego atutu odróżnia ludzi sukcesu od tych, którym się nie powiodło. Warto to sobie jasno uświadomić — i w tym miejscu już dawno nie mówimy o programie. Jak się teraz okazało, Adrienn ma tę cechę, dzięki której będzie w stanie osiągnąć w życiu wszystko, co sobie postawi za cel. Program pokaże wam jak na dłoni, czy macie w sobie ten czynnik. Pozostaje tylko pytanie, czy będziecie w stanie się z tym zmierzyć. Jeśli zaczniecie, poznacie odpowiedzi… 

Adrienn

Mam wrażenie, jakbym zaczęła wczoraj, a program trwa już 15 dni. Zanim zaczęłam, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślałam, że będzie łatwiej, ale z czasem zdałam sobie sprawę, że jednak nie będzie tak prosto, jak sądziłam.

Na początku, kiedy zobaczyłam swoją dietę, wydawała mi się bardzo obfita, więc trochę ją zmniejszyliśmy. Trudno było mi przestawić się na pięć posiłków dziennie, ale się udało. Dania też są dobrze dobrane. Moim ulubionym jest dzień z koktajlem bananowym, zawsze na niego czekam..:) Ponieważ mieszkam z rodziną, nie dało się uniknąć tego, że mama nie będzie piekła tylko ze względu na mnie. Ale dobrze poradziłam sobie z tą przeszkodą: kiedy znajomi jedli gofry i ciastka, ja zjadłam swoją (skromną) kolację.

Jak wiadomo, powinniśmy pić 3 L wody dziennie, a mnie jeszcze nie zawsze się to udaje. Nigdy nie piłam dużo, nawet podczas badania lekarskiego mówiono mi, że powinnam pić więcej, ale pracuję nad tym i choćby nie wiem co, będę wypijać tę ilość płynów.

Skoro już mowa o wodzie, odbyły się też imprezy bez alkoholu. Nie powiem, że nie miałam ochoty się napić, zwłaszcza że napoje niemal przykładano mi do ust, ale się oparłam, a pod koniec czułam się lepiej niż ci, którzy pili.

Zaczęliśmy też biegać. Czuję, że osiągam coraz więcej, z czego bardzo się cieszę. To ciekawe, bo kiedy wychodzę pobiegać sama, osiągam gorsze wyniki, dlatego zazwyczaj zawsze kogoś ze sobą zabieram. Nie zawsze lubię biegać, chociaż wczoraj przebiegłam swój najlepszy dystans w życiu, 7.25km, z czego byłam niesamowicie zadowolona. Nie spodziewałam się tego, bo wcześniej męczyłam się z dystansem 2.8km, a następnym razem przebiegnę ponad trzy razy tyle.

Wzięłam udział w pierwszym RunTil w moim życiu. Wypadł naprawdę świetnie. Poszłam tam z obawami, ale z perspektywy czasu widzę, że nie miałam ku temu żadnego powodu. Towarzystwo było świetne, a bieganie również super, mimo zimna. Mam nadzieję, że następnym razem będzie nas jeszcze więcej i wtedy ja też przebiegnę całą wyspę razem z resztą!

Bence bardzo nam pomaga i nas wspiera. Oczywiście nie powiem nic nowego, mówiąc, że najbardziej lubię trenować z nim, bo przy nim czuję, że nie mogę się poddać, muszę pokazać, co potrafię z siebie wykrzesać. Chociaż czasami potrafię go wyprowadzić z równowagi jakąś uwagą, dobrze to znosi.

Dzisiaj wykonałam pomiary i zrobiłam sobie zdjęcia. Nie zauważyłam u siebie dużej zmiany, sami zobaczycie. Ale nie załamałam się (bardzo), ponieważ trzeba się cieszyć nawet z małych rzeczy. Dlatego tak jak dotychczas, daję z siebie wszystko, a może nawet jeszcze więcej. Wiem, że mam w sobie dużo więcej wytrwałości i energii, tylko muszę ciężko na nie zapracować.:)

 

 

Wstecz: Blog