Slim3 Adrienn 30 dni później...

0.nap

30.nap
W przypadku Adrienn pojawiła się dziwna sytuacja: mentalnie jest zdecydowanie najsilniejsza wśród szczupłych dziewczyn, a jednocześnie najsłabsza. Jest silna, bo nie spotkałem jeszcze większej fighterki, jeśli chodzi o walkę o swoje cele, a zarazem ma tak kurewsko ogromne kompleksy, że to wręcz niewiarygodne. Od samego początku nie mogę zdecydować, czy Adrienn naprawdę ma aż tak zaburzony obraz siebie i tak mało pewności siebie, czy po prostu stosuje dobrze znany kobiecy chwyt, który polega na udawaniu, że jest się na skraju załamania, żeby dostać od otoczenia jak najwięcej potwierdzeń czegoś, co i tak jest oczywiste. Znam dziewczynę, prawdziwą ambitną karierowiczkę, której chłopak kilka miesięcy temu wyjechał do Pekinu, bo dostał tam jakąś robotę jako architekt, a ją zostawił w kraju, rozpoczynając tym samym etap związku na odległość. Mówimy o cholernie atrakcyjnej kobiecie, warto to wyjaśnić, ale to prawdziwy typ księżniczki, dla której faceci zrobiliby wszystko. Nawiasem mówiąc, ta dziewczyna jest przyjaciółką Petry , a kiedy ją poznałem, jej chłopak już od 4 miesięcy pracował w kraju kutasów o długości 9 centymetrów. Ponieważ ten gość jest kurewsko bogaty , dziewczyna jest zakochana w swoim chłopaku, więc go nie zdradza i odrzuca wszelkie zaloty. W ten sposób znalazła się w sytuacji, w której nie dostaje żadnego potwierdzenia swojej kobiecości, nikt nie utwierdza jej w przekonaniu o swojej atrakcyjności seksualnej, a poza tym nie uprawiała seksu już od 5 miesięcy. No i na tej imprezie trafiłem na nią w takim właśnie stanie i zaczęliśmy dłuższą rozmowę. Wtedy rozpoczęła się klasyczna kobieca gierka, która tego wieczoru wyglądała tak: otworzyła się przede mną, cały czas powtarzając, że nie jest atrakcyjna i nie wierzy, że mi się podoba. Chciałem ją przelecieć, więc oczywiście powiedziałem jej wszystko, co chciała usłyszeć, a ona właśnie tego chciała słuchać, więc popyt i podaż świetnie się spotkały w tej rozmowie...

Edina: Ale, Tomi, nie jestem atrakcyjna, nie mów, że jestem. Wiem, że nie jestem.
Słuchaj, nie jesteś normalna, jesteś tu najlepszą laską. Właściwie w większości miejsc jesteś najlepszą laską i dobrze o tym wiesz.
Έτσι εξελίχθηκε το τελευταίο κεφάλαιο στο παιχνίδι ανάμεσα στα φύλα, ενώ ερχόμασταν όλο και πιο κοντά. Μας συνεπήρε εκείνο το γαμάτο συναίσθημα, όταν το αγόρι κυριαρχεί και η γυναίκα παραδίδεται, ενώ ταυτόχρονα προκαλεί. Εκείνη με άγγιζε συνέχεια, εγώ την έπιασα από τη μέση, και τότε άρχισαν και τα κλασικά χάδια στο στήθος. Κι όταν πια απείχαμε δύο δευτερόλεπτα από το να τη φιλήσω, εκείνη πάτησε φρένο και με ευχαρίστησε για την κουβέντα. Σαν να βλέπεις πορνό και να κόβεται το ρεύμα... Λίγα λεπτά αργότερα, βέβαια, κατάλαβα ότι η μικρή σκρόφα με ήθελε μόνο για να γεμίσει τα ενεργειακά αποθέματα της γυναικείας ματαιοδοξίας της. Ήθελε να ακούσει τα λόγια που έτσι κι αλλιώς θα της έλεγα, και να νιώσει αυτό που μόνο ένας άντρας μπορεί να της προσφέρει, για να νιώσει γυναίκα και ότι κάποιος θέλει απεγνωσμένα να την πάει στο κρεβάτι. Στη συναισθηματική ερημιά χωρίς φίλο, εγώ ήμουν ο μαλάκας που έφερνε τη βροχή, κι εκείνη τότε χρειαζόταν αποκλειστικά αυτό. Η Αντριέν βέβαια δεν το κάνει με αυτή την έννοια, αλλά παίζει μαζί μου το ίδιο παιχνίδι· εκείνη όμως δεν θέλει να γεμίσει συναισθηματικά, αλλά ψάχνει τις κατάλληλες για εκείνη λέξεις για τα κόμπλεξ της, ώστε να χτίσει την αυτοπεποίθησή της. Φυσικά ξέρω καλά ότι και οι τρεις υπέρβαρες, με τον έναν ή τον άλλον τρόπο, εκμεταλλεύονται το πρόγραμμα και μαζί του κι εμένα. Επαναφέρω στην Ερίκα τα νεανικά της χρόνια και την πίστη της στη θηλυκότητά της, κι εκείνη θα έκανε τα πάντα για αυτό το συναίσθημα. Το πρόγραμμα δυναμώνει τη Βιβιέν ψυχολογικά, κάτι που είχε μεγάλη ανάγκη και που θα της φανεί πολύ χρήσιμο στο μέλλον, ενώ η Αντριέν ξεπερνά ξεκάθαρα τα τρομερά της κόμπλεξ. Για εκείνες, εγώ και το πρόγραμμα είμαστε απλώς ένα μέσο, αλλά δεν υπάρχει απολύτως κανένα πρόβλημα, γιατί γι' αυτό είμαστε εδώ. Η ζωή είναι ένα περίπλοκο δίκτυο συμφερόντων και σχέσεων, όπου τίποτα δεν κάνουμε απλώς έτσι, παρά μόνο αν μπορούμε να επωφεληθούμε.
Οι υπέρβαρες γυναίκες αποκτούν μια νέα ζωή χάρη στο πρόγραμμα, για το οποίο παλεύουν μέρα με τη μέρα, και η ανταμοιβή τους δεν θα αργήσει. Ό,τι κάνουν, το κάνουν αποκλειστικά για τον εαυτό τους. Όχι για μένα, όχι για το μπλογκ και ούτε για εσάς. Η επιτυχία τους δεν είναι δική σας επιτυχία, όσο κι αν ταυτίζεστε μαζί τους. Οι Βιβιέν, οι Ερίκες και οι Αντριέν γεννιούνται πάνω από τα πιάτα και μετά από τα χιλιόμετρα που έχουν τρέξει. Δεν θα γίνεις ούτε πιο όμορφη ούτε καλύτερη απλώς και μόνο επειδή τις διαβάζεις, τους κάνεις like και νιώθεις πως η επιτυχία τους είναι και δική σου, γιατί δεν έχεις απολύτως καμία σχέση με αυτήν. Αν δεν προσπαθείς να αλλάξεις, θα παραμείνεις το ίδιο αξιολύπητη όπως πριν, και η μόνη αλλαγή θα είναι ότι διαβάζεις ένα ακόμα μπλογκ εν ώρα εργασίας.

Postępy Adrienn są zresztą najbardziej dynamiczne spośród trzech dziewczyn z programu Slim. 36 dni po początkowym teście sprawności fizycznej przebiegła 11,9 km, po tym jak na początku przebiegła 1,1 km. Erika w 5. dniu potrafiła przebiec 300 metrów w trakcie intensywnego poszukiwania płuc, a 28. dnia pokonała 5,7 km bez zatrzymywania się. Nie zapominajmy oczywiście o Vivien, która na naszym pierwszym spotkaniu chciała zwymiotować po 400 metrach, a tydzień temu podczas biegu RunTilt przebiegła 5,3 km bez zatrzymywania się. Po tym wszystkim zadam teraz jedno pytanie. Czy naprawdę ktoś myśli, że te wyniki są zasługą programu? Program to tylko jedna część tego wszystkiego, ale za tę większą dziewczyny z programu Slim mogą podziękować wyłącznie temu, że uwierzyły, iż potrafią znacznie, znacznie więcej, niż kiedykolwiek sądziły.
Wszystko rozstrzyga się w głowie i tam też wszystko umiera. Taki już jest ten świat, a Lifetilt nie jest wyjątkiem. Różnica polega tylko na tym, że tutaj wszystko rozstrzyga się w głowie. Program Lifetilt, tak samo jak życie, jest trudny wyłącznie wtedy, gdy jesteście za słabi psychicznie. Jeśli w życiu jesteś kimś o słabej woli, to polegniesz też w programie. Pamiętaj o tym, kiedy będziesz chciał się poddać. A tym, którzy mają tyle talentu do życia, ile wytrwałości do programu, z całego serca życzę, żeby stanęło im jedzenie w gardle…
Adri, tak jak mówiłem przez telefon, jesteś zajebista, a tak przy okazji dziewczyny w programie Slim schudły w ciągu 30 dni łącznie 19,3 kg...
Adrienn
Kolejna relacja... Jezu, te dni strasznie szybko lecą... już zaraz BOŻE NARODZENIE!!:)
No to gdzie mam zacząć? Przede wszystkim chciałabym opisać dietę, a właściwie zmiany, które zaszły w ostatnich dniach. Ściśle trzymam się jadłospisu, może już nawet za bardzo?! Zaczęłam 30 dni temu, a przez ten czas zaczynam mieć coraz bardziej dość mojej ukochanej piersi z kurczaka, o rybie już nawet nie wspomnę. Ale myślę, że jeśli to jedyne „cierpienie”, jakie mnie czeka, mogłabym jeść kurczaka codziennie. :) Dziwnym trafem na początku myślałam, że będą dni, kiedy coraz bardziej będę miała ochotę na coraz pyszniejsze jedzenie, ale okazało się, że się myliłam. Ostatnio zaczęłam wyrabiać sobie taki nawyk i ooo, trudno się powstrzymać. Oczywiście trzymam się planu, nie ulegnę takim małym pokusom! Bo przyznajmy, każdy mógłby to zrobić, bo nikt się nie dowie... Ale TY i tak będziesz wiedzieć, a świadomość, że wszystko koncertowo schrzaniłaś i nie możesz już tego cofnąć, może człowieka nieźle wykończyć. Tak przynajmniej ja bym to przeżywała. Znam już na tyle swoje reakcje na własne czyny.
Oprócz diety regularnie biorę też suplementy diety. (No dobrze, przyznam, że raz czy dwa mi się zdarzyło o nich zapomnieć). W komentarzu do poprzedniego wpisu napisano, że warto byłoby przeczytać nieco bardziej szczegółowe opisy wrażeń. W moim przypadku tylko witamina Ultra A-Z ma trochę nieprzyjemny smak, ale da się wytrzymać. Pozostałe suplementy są w formie kapsułek, mają białawy kolor i niczym się nie wyróżniają. Muszę jednak zaznaczyć, że widoczny na zdjęciach cellulit coraz bardziej znika, co przypisuję Pyruvatowi i CLA. Na koniec chciałabym wspomnieć o białku. Bardzo je lubię, dostałam je o smaku czekoladowym. Za pierwszym razem trudno było mi je wypić i źle się po nim czułam. Jednak już przy następnej okazji się przyzwyczaiłam i nie mam z nim żadnego problemu. :)

Zaczęliśmy już też treningi na siłowni. Uff, po treningu wychodzę z drżącymi nogami, ale tylko się z tego cieszę, bo to znaczy, że ćwiczenia są skuteczne. Potrzebowałam dwóch treningów, żeby zapamiętać plan, ale już go znam. Muszę jeszcze trochę dopracować technikę wykonywania ćwiczeń, czasem nie robię ich wystarczająco poprawnie. Wiem to, bo bez problemu daję radę… no tak, jeszcze nie jestem na tym poziomie :D Coraz bardziej zaczynam lubić bieganie, nawet się tego nie spodziewałam. Biegam coraz dłuższe dystanse i czuję, że coraz lepiej sobie z nimi radzę. Teraz biegałam już nie tylko z Bencem, ale też z Zsu, którą poznałam podczas programu. Muszę powiedzieć, że podczas ostatniego biegu pobiegłyśmy razem i POBIŁAM swój rekord: 10,9 km w 1 godzinę i 14 minut. Nie było łatwo, ale dałam radę i nie mogę się doczekać, aż będę mogła biegać coraz więcej. Skoro już o tym mowa, chciałabym im podziękować, że przychodzą ze mną biegać i pomagają mi dobiec do końca. DZIĘKUJĘ!! :)
Ogólnie rzecz biorąc, podoba mi się dieta i treningi. Dzięki nim czuję się też bardziej zrównoważona. Jest jednak jeden drobny czynnik, który mi przeszkadza, a mianowicie ja sama. Trudno mi sobie z tym poradzić, po prostu często jestem z siebie niezadowolona. Pojawia się wtedy pytanie: czego właściwie od siebie oczekuję? Nie mam pojęcia, czuję tylko, że to, co robię, to za mało. Naprawdę próbuję to przezwyciężyć!! Próbuję też zaakceptować siebie taką, jaka jestem, bo nigdy nie będę szczupła jak patyk i nie będę miała długich nóg. Znam fakty, po prostu nie chcę ich zaakceptować. Myślę jednak, że to już mały krok naprzód i być może w trakcie programu naprawdę polubię samą siebie. Oczywiście tylko ode mnie zależy, czy to zmienię. Czuję, że właśnie nadszedł ten moment i TAK, ZROBIĘ WSZYSTKO, ŻEBY TO OSIĄGNĄĆ! :)
