Slim3 Dzień 0 dla mam w ciąży

Slim3 Az anya 0. nap

  

Desktop10-1.jpg 

 http://tukorkepem.blog.hu/

Amikor kitaláltam a Slim3-at, az volt az elsődleges célom, hogy a program olyan, súlyproblémákkal élő nők fogyását mutassa be, akikkel nap mint nap találkozunk az utcán, mert itt élnek közöttünk. Éppen ezért az volt az elsődleges cél, hogy ez a három kategória a nők jelentős részét lefedje, ezáltal mindenki azonosulni tudjon a szereplőkkel, akik egyfajta példaképek lehetnek a többi nő számára: motiválhatják őket a kezdésre, és inspirálhatják őket a program sikeres végigcsinálására. A Slim3-as csajok, akár akarják, akár nem, példaképek lesznek, ahogyan Petra is az volt. Éppen ezért ez a három nő nemcsak saját magáért, hanem a diéták erdejében régen elveszett többi nőért is csinálja, és elsősorban ezért vállalták a nyilvános szereplést, nem csupán önmaguk miatt. Az ő esetleges kudarca a többi nő kudarca is lesz. Nem kizárt, hogy ez bekövetkezik, de ha megtörténik, nyilvános visszaigazolása lesz annak, hogy a hétköznapi nők érzelmileg meginognak, és elveszítik a diétával szemben folytatott harcot. A kiválasztásnál az anyák kategóriája volt a legegyértelműbb. 29 anya jelentkezett a programra, de Erikát már jóval a jelentkezési határidő előtt kiválasztottam, mert annyira egyértelmű volt számomra, hogy ő az az anya, akivel mindenki maximálisan azonosulni tud majd. Nem magyarázom, mert a fotók és a videók mindent elmondanak helyettem.

Erika ma 32 éves, 14 éve házas, és a férjével három gyermeket nevel a Zámoly nevű településen. Lányuk, Reni 14 éves. Hirtelen nem tudnék a kamaszodó lányok lelki világánál gyilkosabb dolgot mondani, ami azért tartogat majd némi meglepetést és nehézséget Erika számára a program végigcsinálásában. Van még egy 5 és egy 2 éves gyerekük is, de ha megölnek, sem jut eszembe most a nevük. Erika 70 napját egyébként laza 3 ezer ember követi majd nyomon, mert mint megtudtam, Zámoly hiába több ezres település, mindenki ismer mindenkit. Mivel Erika az ottani közösség megbecsült tagja anyaként, és elismert tagja a helyi iskola gazdasági dolgozójaként - jelentsen ez bármit is -, ezért egy egész település szurkol neki. Erika kitartó és nagyon lelkes. Már most csatlakozott hozzá két másik anyuka is, akik vele együtt tartják majd a diétát és az edzéstervet. Kizártnak tartom, hogy feladja; benne bízom a legjobban a három nő közül...

Istotą kategorii „mama” jest to, że przez przybranie na wadze związane z porodem, a potem szaleństwo związane z dziećmi, kobieta ma najmniej czasu dla siebie. Wychowywanie dzieci, dbanie o jedność rodziny i prowadzenie domu. Po porodzie kobieta zostaje nie tylko matką, ale i żoną. Nie może po prostu zaniedbywać siebie, a najbardziej naturalnym pragnieniem jest odzyskanie kobiecego, atrakcyjnego wyglądu sprzed porodu. To powinien być dla każdej kobiety podstawowy wymóg wobec samej siebie. W okolicach połowy kwietnia zaczęły napływać listy od matek z prośbą o ułożenie planu treningowego i diety, które nie wymagają sprzętu ani długiego wychodzenia z domu, bo nie ma komu zająć się dzieckiem. Ojciec pracuje, a matce bardzo trudno wyrwać się z domu, ale mimo to chciałaby trochę poćwiczyć. Program Eriki jest moją odpowiedzią na te listy. To program dla mam małych dzieci i matek wielodzietnych, przynajmniej na tym blogu.

Jeśli chodzi o kondycję Eriki, mogę chyba śmiało powiedzieć, że jest w opłakanym stanie. Nie bez powodu zleciłem dziewczynom test sprawności fizycznej, lecz po to, by uświadomiły sobie, w jakiej naprawdę są formie. Kobiety mają bowiem skłonność do myślenia, że jeśli trzy razy w tygodniu poskaczą w domu przy DVD Rubint Réki albo kilka razy pójdą na zajęcia aerobiku, to wszystko jest w porządku, są już fit i zrobiły to, co trzeba, by zadbać o swoje ciało. Erika jest jedną z takich kobiet. Myślała, że jest w dobrej formie, bo biegiem odbiera dzieci z przedszkola i chodzi dwa razy w tygodniu na zajęcia aerobiku dla mam prowadzone przez nauczyciela WF-u. Na Wyspie Małgorzaty łapała powietrze, a zarazem przekonała się, że przebiegnięcie 400 metrów sprawia jej poważne trudności. Nie wspominając już o tak podstawowych ćwiczeniach jak poprawne wykonanie choćby jednej damskiej pompki. Zanim za bardzo zagłębię się w świat tego, co kobiety uważają za sportowy tryb życia, krótko podsumuję: skakanie w domu przy kasecie nie daje ABSOLUTNIE NIC, a zajęcia aerobiku mają tylko tę zaletę, że przez półtorej godziny można być częścią społeczności. Erika już o tym wie i niech od razu będzie żywym przykładem na to, że to wszystko nic nie daje, bo gdyby dawało, nie byłoby jej teraz na blogu z 14 kg nadwagi. Zastanówcie się nad tym przez chwilę...

Ułożyłem program Eriki tak, żeby nie musiała nawet zbliżać się do siłowni, a nawet używać choćby jednego hantla. Podstawą 70-dniowego programu będą 3 biegi tygodniowo oraz zestaw ćwiczeń, które można wykonywać w domu, bez wychodzenia z mieszkania, bo najważniejszy będzie trening z masą własnego ciała. Do tego dochodzi 5-dniowa rotacyjna dieta, której warto ściśle przestrzegać, no i oczywiście suplementy diety wspierające program.

Kondycja fizyczna

Dziewczyny ze Slimek przeszły na Wyspie Małgorzaty test sprawnościowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, oczywiście w znacznie uproszczonej wersji. Test był przydatny między innymi dlatego, że dziewczyny powtórzą go w połowie programu i na jego końcu, pokazując, jak bardzo się wzmocniły i o ile lepsze wyniki będą osiągać za 2-3 miesiące. To będzie punkt kontrolny dla mnie i dla was, bo udowodni, że za programem stoi prawdziwa praca, a nie tylko efektownie zmontowany teledysk.

2.000 m – odpoczynek po przebiegnięciu 400 metrów, a na drugim okrążeniu marsz już po 300 metrach, czyli łącznie udało się pokonać 700 metrów.

100 m – 20,6 s

Maks. liczba brzuszków w ciągu 1 minuty – 19

Maks. liczba pompek w ciągu 1 minuty – 22

Utrzymanie własnego ciężaru ciała (s) – 0 s  

Bieg wahadłowy – 1:19:70

Przez pierwsze 3 tygodnie celem będzie przebiegnięcie 2 km. Na początku będzie to wyglądać tak: 400 m biegu, 200 m marszu, stopniowo dochodząc do przebiegnięcia 2 km bez przerw pod koniec trzeciego tygodnia. Gdy to się uda, od razu zwiększymy dystans do 3,5 km, a następnie do 5 km. Bardzo chciałbym, żeby do końca programu udało nam się osiągnąć 7 km biegu bez zatrzymywania się. Część kardio programu to zatem 3 biegi tygodniowo.Teraz czas na treningi wzmacniające, ćwiczenia z masą własnego ciała, dzięki którym można osiągnąć naprawdę świetne wyniki. Będzie 5 rodzajów treningów obejmujących różne partie ciała.

Badanie lekarskie

Erika

Od czwartku 3 listopada będę trzymać się diety i ćwiczyć dokładnie tak, jak jest napisane - ani więcej, ani mniej… DOKŁADNIE TYLE… Do tego czasu, w ciągu ostatnich 10 dni, przygotuję się i kupię to, czego będę potrzebować w nowym stylu życia: dużo wody, pierś z kurczaka, mleko 1,5%, łososia albo rybę słoneczną /jeśli nie będzie jej w METRO, będę mieć jeszcze czas, żeby znaleźć inne źródło/. W tym tygodniu ustalę spożycie wody na poziomie 2,5-3 litrów dziennie, jeśli dam radę, to więcej, zobaczę. Nie będę też dojadać tych małych kęsów, które moje dzieci zostawiły na talerzach, a jedzenie ciast ograniczę już teraz do zera. Nie chcę zaczynać z myślą, że w ostatnim tygodniu jeszcze mi wolno! Nie wolno, jeśli traktuję to poważnie i chcę doprowadzić sprawę do końca, nie wolno…

Dawno nie byłam w Mc’ Donalds, chyba w marcu, ALE W ZESZŁYM ROKU!! Czyli nie jestem uzależniona, chociaż lubię pizzę. Jeszcze bardziej lubię ciasta! Im bardziej kremowe, tym smaczniejsze, a także sernik, który sama piekę. I chyba potrafię zrobić go w wersji mniej kalorycznej, ale teraz nawet tego nie będę jeść!!

Lubię ćwiczyć, to godzina relaksu, ucieczki z domu, kiedy ktoś inny opiekuje się dziećmi, a potem jest mi dobrze… Do tego od teraz dochodzi bieganie… O postępach będę informować, nie chcę niczego przewidywać…

„Trzeba być silnym psychicznie, wyznaczyć sobie cel i wytrwać do końca. Nie ma wymówek, nie ma poprzeczki zbyt wysoko, jest tylko mały człowiek. Nie ma dróg ucieczki, jest tylko jedna droga, na której końcu czeka wyznaczony cel”.

 „Dzięki utracie wagi, w lepszym, piękniejszym ciele, z silniejszym charakterem i większym poczuciem własnej wartości”. – tego właśnie chcę! (źródło:lifetilt.blog)

Każdy poranek zaczynam od zażycia witamin i tego, co mam przepisane. Potem, jeśli mogę, piję kawę jak zwykle z 4-5 słodzikami i 1 dl mleka. Później pędzę do przedszkola, póki się da na rowerze, a potem na sankach  W drodze powrotnej zaglądam do małego sklepu (który jest też piekarnią; już rozmawiałam z PANEM PIEKARZEM, czy mógłby mi upiec chleb żytni - prawdziwy, im bardziej kwaśny, tym lepiej, wygląd nie ma znaczenia - i zgodził się, że mi go przygotuje). Mogę tam kupić wszystko, czego potrzebuję do śniadania, a akurat nie ma w domu. Wracam do domu o 9:00, więc będę wstawać dość późno, a wtedy śniadanie samo się nasunie. Jedzenie co 3 godziny oznacza przecież: 9 śniadanie, 12 drugie śniadanie, 15 obiad, 18 podwieczorek, 21 kolacja - choć i tak zwykle kładę się spać około północy. Z czasem samo się ułoży. W pierwszym tygodniu, kiedy będę musiała trzymać się planu, wejdę w rytm. Razem z ćwiczeniami, które będę musiała wykonywać, kiedy Ádi śpi i ktoś może się nim zaopiekować.

Jak fajnie, już nie mogę się doczekać. 

 

Wstecz: Blog