Slim3 Móni, dzień 30. - 6.2kg

Slim3 Móni 30.nap - 6.2kg

monikg30.jpg

moni0.nap_2.jpg

monicm30.png

Móni

Trochę mi smutno, bo teraz przestałam chudnąć… Odkąd mam wagę, staję na niej każdego ranka, ale przez ostatnie 15 dni nie zaszła żadna znacząca zmiana. Nie bardzo widzę też różnicę między zdjęciem z 15. i 30. dnia… Prawdę mówiąc, rekompensują mi to liczne pochwały, komplementy i wiadomości z pytaniami, jak to robię! :) Chociaż dziewczyny już mnie wykańczają, bo bez przerwy zajmują się tym, jak wyglądam. Muszę im powiedzieć, żeby już przestały! Właściwie nigdy nie lubiłam, kiedy ludzie się mną interesują albo jestem w centrum uwagi. Ale powiedziałam już o tym w filmie przedstawiającym uczestników, że to też nie powstrzyma mnie przed dostaniem się do programu, a teraz przed osiągnięciem tej wymarzonej wagi 49 kilogramów. Chociaż może powinnam się cieszyć nawet z małych postępów… i z tego, że waga nigdy nie pokazała więcej niż poprzedniego dnia.

Nie wiem/rozumiem, dlaczego biednej Reni tak to wychodzi, że tak trudno jej się trzymać planu. Przy większej wadze powinno jej iść lepiej, a jeśli je tylko domowe jedzenie, to powinna mądrze wybierać, no i przydałoby jej się więcej wsparcia. Mam nadzieję, że te wszystkie dobre i złe komentarze dodadzą jej sił i pokażą, że w Lifetil jest równie dobra jak we florystyce!

Ja też nie jestem całkiem bez winy… Miałam jedną, a właściwie no dobra, dwie słabości podczas tego 4-dniowego długiego weekendu. Po prostu nie mogłam się powstrzymać, żeby nie łyknąć piwa mojego chłopaka… A do tego, bardzo mądrze, zapomniałam butów do biegania, więc czwarty zaplanowany bieg w tym tygodniu się nie odbył. Po powrocie do domu od razu się zważyłam, ale waga pokazała tyle samo co w sobotę…

Pierwsze 15 dni wydawało mi się o wiele bardziej intensywne… Trzymam się diety, biegam i wchodzę po schodach, o ile daję radę i po 25. stopniu nie mam ochoty pisać testamentu… A tak, i jeszcze jeden krok w stronę zdrowszego życia: zamiast wymiany oleju poprosiłam o rower na imieniny, żeby po 12 latach wysiąść z samochodu i nie jeździć nim nawet do sąsiadów. Brakuje mi już tylko koszyka z przodu, żebym mogła zabierać ze sobą do pracy codzienny lunch. :)

BeFunky_HDR_1.jpg

Wstecz: Blog