Odchudzanie Kingi VV (?)

VV Kinga Fogyása (?)

0012.jpg

W ostatnich kilku latach zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że programy RTL Klub mają na widzów mniej więcej taki pozytywny wpływ, jak wirus AIDS na organizm Freddiego Mercury’ego. Ale żeby analszakale, które rozbiły obóz w Camponie, na każdym kroku wypluwały z siebie na całą Polskę wyłącznie głupoty, do tego naprawdę trzeba mieć talent. Otóż w ostatnich dniach zdarzyło się, że blondynka z Való Világ,  manat , wypełniła w programie Fókusz swoje zobowiązania umowne. A tematem, cóż innego, było przygotowanie Kingi do spełnienia największego marzenia jej życia, czyli znalezienia się w kwietniu na okładce Playboya. Chyba nie ma w kraju nikogo, kto nie kibicowałby Kindze między opłacaniem dwóch rachunków czekających na spłatę w ratach balonowych, ani nikogo, kto nie trzymałby z całego serca kciuków, żeby przed tegorocznym przeglądem dup Playboya zrzuciła w 25 dni 14 kilo, które przybyły jej w ciągu ostatniego półrocza między kolejnymi atakami histerii. W każdym razie graficy Playboya już szykują się na czekające ich zadanie, choć od czasów  Zalatnay Saci wiemy, że nie ma takiego ciała, którego nie dałoby się tak wyretuszować, żeby można je było sprzedać ludziom. Głównym tematem programu było więc odchudzanie Kingi, a konkretnie to, jakich metod używa, kto pomaga jej w tym procesie i, ogólnie rzecz biorąc, jak przygotowuje się do sesji okładkowej…

Program całkowicie zrujnował mi psychikę, ale każdy, kto przełącza na RTL Klub, musi się liczyć z taką ewentualnością. Ale nie to jest teraz najważniejsze. Siedmiominutowy materiał o odchudzaniu Kingi doskonale pokazał, co słownik wyrazów obcych określa jako „zwięzłą bzdurę”, a przy okazji doskonale wprowadził widzów w błąd i ich oszukał. Warto obejrzeć ten program, bo można w nim znaleźć takie perełki jak na przykład: „za pomocą prądu elektrycznego celowo wyciskają zbędne złogi. Chudnie się tylko w tych miejscach, gdzie znajdują się ukryte zapasy, i to szybko”. Za samo to zdanie rada ds. mediów mogłaby nałożyć na nich lekką karę w wysokości paru milionów za wprowadzanie konsumentów w błąd. Ale oczywiście na tym historia się nie kończy. Kabaret trwa dalej, gdy odzywa się kobieta kręcąca pokrętłem urządzenia elektrycznego i potrafi powiedzieć coś takiego: „na przykład w kolanie można spodziewać się zmniejszenia objętości o 5 centymetrów i 6 kg mniej…” Kurwa mać, mógłbym przepisać cały ten reportaż słowo w słowo, bo każde z nich wali jak obuchem. Naprawdę, ręce opadają. Potem następuje zmiana sceny i jesteśmy w sali treningowej Milo Viki. Chcę jasno powiedzieć: jeśli Kinga schudnie, to będzie to wyłącznie zasługa Milo Viki i ciężkich treningów, które tam prowadzi. Ale znając tę histeryczną pizdę, po 20 minutach cardio będzie szukać w szatni garnka z kapustą po siedmiogrodzku.

fokusz 3.png

Po treningu z Miló Viki nadchodzi kolejna szarlatańska metoda, żeby na pewno wbić kobietom do głowy, że z Kiskegyedem w ręku można leżąc zrzucić 14 kilogramów nadwagi, wylegując się na materacu. Ten kolejny fantastyczny wynalazek nazywa się masażem punktów limfatycznych. Zacytuję teraz kawałek tego fragmentu, żebyście i wy mogli poczuć, czym jest ta gęsta, nierozcieńczona groza. „komórki tłuszczowe rozbite poprzednim urządzeniem wypłuczemy z twojego organizmu tym urządzeniem przez układ limfatyczny, a także nagromadzone toksyny” Potem pada zdanie dekady. „Może schudniesz tylko 5 kilogramów, ale będziesz WYGLĄDAĆ na osobę o 3 !!!!! rozmiary mniejszą, bo to urządzenie zagęszcza komórki tłuszczowe i tkanki”. W tym momencie zwymiotowałem do anteny satelitarnej, bo coś takiego nie istnieje na świecie. To już naprawdę poziom, poniżej którego są tylko kretyni z telewizji EZO, wysyłający energię pieniężną. Ale nie zatrzymujmy się na tym, tylko przejdźmy do tego, dlaczego tak bardzo mnie to wkurzyło, poza oczywistymi kretynizmami.

Mało kto wie, ale Fókusz to magazyn marketingowy przebrany za program, w którym firmy, celebryci i przedsiębiorcy mogą sobie wykupić miejsce, niejako kupując sobie czas reklamowy na 7-minutową historię, wokół której tworzy się aktualną opowieść, żeby nie rzucało się to tak w oczy. Właśnie w ten sposób do reportażu o Kindze trafiły dwie metody odchudzania, które później sowicie im się zwrócą. Te dwie metody, poza tym, że są gówno warte i to wyrzucone w błoto pieniądze, mogły trafić do programu w taki sposób, że zawarli z Kingą umowę: będą ją obsługiwać bezpłatnie przez miesiąc, a do kasy wpłynęło też trochę pieniędzy. W zamian dostają taką publikację w najlepszym czasie antenowym na kanale RTL Klub. Powtarzam: chodzi o celowo zaplanowany chwyt marketingowy, bo Kinga oczywiście nie schudnie 14 kilogramów do połowy kwietnia i daleko jej będzie do figury modelki z okładki, ale w kwietniowym Playboyu będzie się do nas uśmiechać Kinga o niemal idealnym ciele. Jak już jednak wspominałem, od czasów Zalatnay i Liptai Claudii wiemy, na co stać  Photoshopa.

fokusz3.png

Pierwsza podstawowa sprawa: w miesiąc nie da się schudnąć 14 kilogramów. Nie jest to możliwe nawet metodą Béres Alexandry ani LifeTilt, a co dopiero dzięki takim wygłupom z punktami limfatycznymi czy kuracjom rozbijającym komórki tłuszczowe. Miló Viki może najwyżej zrzucić z Kingi 6 kilogramów w miesiąc dzięki intensywnym treningom i 50-60-minutowym sesjom cardio, o ile dziewczyna będzie ściśle trzymać się diety. Ale nawet wtedy zostanie jej jeszcze 8 kilogramów nadwagi, co nie jest trybem działania kompatybilnym z Hugh Hefnerem, i tu wkraczają graficy oraz profesjonalni retuszerzy.

Druga ważna część tego spotu Fókuszu jest taka, że dzięki retuszowi Kinga pojawi się w kwietniowym Playboyu z idealną sylwetką, więc wiele głupich kobiet uwierzy, że Kinga naprawdę schudła dzięki wkładaniu jej do tyłka elektrod, biorezonansowi, materacowi do termoterapii oraz uciskaniu komórek i tkanek. Zapłaci za taki zabieg, który będzie kosztować co najmniej 150-200 tysięcy forintów, a potem oczywiście będzie wielkie zdziwienie i niezrozumienie, że nic się, kurwa, nie zmniejszyło, a co dopiero komórki tłuszczowe czy rozmiar ubrań.

fokusz2.png

Trzecim i zarazem ostatnim akordem tego doskonałego prania mózgu jest moment, kiedy po tym żałosnym reportażu twarz Fókuszu zamyka głosowanie, w którym zadano pytanie: „ Czy zdarza się Panu/Pani odchudzać na wiosnę?” 60% ankietowanych odpowiada „tak” - cóż za niespodzianka. Kurtyna w dół i koniec siedmiominutowego marketingowego szoku. Kinga schudnie, głosujący też odchudzają się na wiosnę, więc jeśli wy też chcecie schudnąć, zapłaćcie za te bzdury. I właśnie w tym momencie ci, którzy wystąpili w tym reportażu ze swoimi metodami, zgarniają ogromne pieniądze. Pojawienie się w Fókuszu oznacza niewiarygodny zysk, więc za możliwość wystąpienia trzeba słono zapłacić i/lub zaoferować swoje usługi. Najchętniej oglądanym talk-show w USA był The Oprah Winfrey Show, w którym pojawiał się kącik z polecanymi książkami. Wydawcy płacili Oprah setki tysięcy dolarów, żeby dana książka pojawiła się w programie, bo jeśli książka się tam pojawiła, od razu wskakiwała na szczyt list bestsellerów. Dlatego opłacało się zapłacić za miejsce w programie, bo gwarantowało to zysk. Coś podobnego dzieje się też w Fókuszu i Aktívie, tylko na mniejszą skalę. Szczerze mówiąc, to profesjonalnie przygotowany materiał marketingowy, który stworzyli, wykorzystując wizerunek i historię Kingi, wyciągając pieniądze z dziewczyny jeszcze tygodnie i miesiące po zakończeniu VV. Mam nadzieję, że teraz już dla wszystkich jest jasne, dlaczego napisałem ten wpis.

Nie dajcie się nabrać na te bzdury. Kinga nie schudnie ani grama dzięki tym urządzeniom ani żadnym podobnym rezonansowym czy magnetycznym gównom. Zapamiętajcie to raz na zawsze i uwierzcie mi: nie ma środków odchudzających, które by pomagały, ani urządzeń, które byłyby skuteczne. Jeśli Kinga schudnie, to dzięki ciężkim treningom z Miló Viki, ale nawet wtedy nie tak bardzo, jak zobaczycie na okładkach, bo potrzeba na to więcej czasu. Zresztą o całym reportażu mówi wszystko zdanie na zakończenie, które brzmi…

„…nie zdradzi, na jakim etapie odchudzania jest teraz Kinga, ale obiecuje, że efekt będzie historią z pierwszej strony”

Cóż, tego możemy być pewni…  

Reportaż zaczyna się w 13. minucie, możecie go obejrzeć, klikając tutaj.

 

AKTUALIZACJA: zdjęcia są już gotowe...

Zrzut całego ekranu 2012.04.03. 173639.jpg

Wstecz: Blog